Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 310 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Co tu znajdziesz

Opowieści dziwnej treści matki dwóch fajnych facecików którzy są baaaardzo wyjątkowi. Zostań z nami na chwile w naszym wirtualnym mieszkanku, pogadaj jeśli chcesz, a jeśli możesz to pomóż

Przekaż swój 1% dla DAWIDA KRS 00000 37904 CZERWONY DAWID,9482
Jeśli chcesz dokonać darowizny na leczenie Dawida PLN Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” ul. Łomiańska 5; 01-685 Warszawa PKO BP I O/Warszawa 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 tytułem: 9482 Dawid Czerwony na pomoc i ochronę zdrowia lub Bank BPH S.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615 tytułem: 9482 Dawid Czerwony na pomoc i ochronę zdrowia
darowizny w walucie: kod SWIFT (BIC): PKOPPLPW darowizny w USD - 86 1240 1037 1787 0010 1740 2700 darowizny w EUR -31 1240 1037 1978 0010 1651 3186 tytułem: darowizna na pomoc i ochronę zdrowia Czerwony Dawid

Naprawde jaka jestem...

Nazywam się Agnieszka Czerwony z domu Więczek. Rocznik 78, 24 lipiec. Jestem mamą 12-letniego ziemskiego Dawida a od 3 września 2010 roku wiem co znaczy być aniołkowym rodzicem 2,5-letniego Dominika. Mieszkamy w Kamionkach koło Dzierżoniowa, na dolnym śląsku. Od kiedy urodzili się moi serduszkowi chłopcy stałam się wytworem oddziałów kardiologicznych. Obecnie żyje jakby z HLHS, czyli połową serce, którą jest Dawid, to drugą połowę oddałam już Bogu

odwiedzin: monitoring pozycji free counters zlicza od 12.09.2012

Bądź na bieżąco

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

I jak?






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Trochę cyferek

Zajrzalo tutaj: 98760
Wpisy
  • liczba: 239
  • komentarze: 166
Galerie
  • liczba zdjęć: 114
  • komentarze: 9
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 2584 dni

Lubię to

Horoskop

Lew

Dzisiejszy, poniedziałkowy poranek będzie cudny. Wstaniesz jak nowo narodzone dziecię Kondycja psychiczna na doskonałym poziomie nie pozwól tylko, żeby ktoś to popsuł

więcej na horoskop.wp.pl

Słownik internetowy

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl

Witaj, dzięki za odwiedziny

Zdjęcia w galeriach.


Szklaną kulę kupię od zaraz

czwartek, 23 maja 2013 20:29

Do tego wpisu przymierzam się już trzeci dzień, ale chyba w końcu się ziści. Zadymę mam w głowie taką, że ciężko poukładać myśli. Szlak mnie trafia na wszystkie te zbiegi okoliczności, złą passę i takie tam. Czasami czuje się jakbym cały czas szła pod górę bez perspektywy ujrzenia wierzchołka, a co dopiero możliwości swobodnego zejścia w dół i delektowania się kojącym widokiem wokół.

 

W poniedziałek wyruszyliśmy w trasę Pieszyce - Nowy Tomyśl - Swarzędz. Zanocowaliśmy u ciotki z NT a potem wczesnym rankiem pojechaliśmy do oddalonego o 71 km Swarzędza tam w prywatnej klinice czekał na nas prof. Napiątek. Wstawiliśmy się tam zgodnie z planem ok. 7.40. Zgodnie z planem wzięliśmy komplet wymaganych dokumentów. Zgodnie z planem i wskazaniami lekarza uświadomiliśmy Dawidka, że Pan doktor naprawi jego bolącą nóżkę. Tłumaczyliśmy, że na nóżce po operacji będzie gips, że przez jakiś czas nie będzie mógł chodzić, ale za to będziemy jeździć wózkiem.

Nasz plan nie przewidywał tylko jednej rzeczy - ataku epilepsji na 0,5 godziny przed badanem pediatrycznym. Niestety ta przyszła nieproszona i  w związku z tym anestezjolog razem z profesorem podjęli decyzje, że operację trzeba przełożyć.

W tym momencie miałam chęć stanąć jak mała dziewczynka i zacząć tupać ze złości nóżkami. Wiem, wiem decyzja lekarska była słuszna. Sami po ataku epi od razu zaczęliśmy się zastanawiać czy nie lepiej wrócić do domu. Tylko że życie już trzeci raz wygania nas spod tych drzwi. Czy to nie zadziwiające. Najpierw problemy hematologiczne potem infekcja, a teraz EPI. Zastanawiam się o co w tym wszystkim chodzi.

 

Ponieważ dupa boli mnie już od życiowych kopniaków czasami myślę sobie, że może czas zacząć chodzić do wróżki. A może lepszym pomysłem jest wróżenie z fusów albo inne takie pierdu pierdu. OOOOOOOOOOO a może szklana kula będzie trafionym rozwiązaniem.

 

Prześmiewam już ten nasz życiowy fart, to jak sądzę taki mechanizm obronny tej części ciała, która leży na szyi. Ta nasza wyjątkowość potrafi być niekiedy bardzo zniewalająca.

 

Kiedy dziś rano w Dawidkowym Ośrodku spotkałam pewną Panią terapeutkę ona z uśmiechem na twarzy spytała. "Hej co tam u was, to kiedy teraz pojedziecie???" Odpowiedziałam, że jak dobrze pójdzie to za trzy tygodnie, ale mamy póki co czekać na telefon. Machnąłem rękę i rzuciłam, że teraz mamy też inny problem. Dawidkowi po trzech tygodniach od leczenia stomatologicznego pod narkozą wypadła plomba. Narzeka na ból i w ogóle jest "fajnie".

Jak wy matka dajecie radę z tym wszystkim- zapytała.

Do tego zawsze jesteście wyfryzowana, całkiem całkiem ubrana i ... uśmiechnięta.

- Trzeba do wielu rzeczy przywyknąć,  umieć trochę udawać a nade wszystko przekonać siebie, że da się radę.- odpowiedziałam

 

I tak myślę, że kiedyś zrobię sobie taki tatuaż- DAM RADĘ.

Tylko w którym miejscu???


Podziel się
oceń
5
0

Otuchy dodali (5) | Ty też możesz

Zatrzymać się na chwilę

niedziela, 12 maja 2013 21:36

Kiedy na początku długiego majowego weekendu wyrywałam z kalendarza kolejna kartkę naszła mnie taka refleksja, że dopiero odliczaliśmy sekundy do nadejścia kolejnego nowego roku a tu ... rozpoczynamy już piąty miesiąc 2013 roku.

 

Ale banał co??

 

Świat pędzi tak szybko, czasami mam wrażenie, że zbyt szybko. Wir codzienności sprawia, że wielu z nas nie dostrzega w drugim człowieku człowieka tylko sprawę do załatwienia. Żyjemy w świecie NIKów PINów, PESELi i innych cyfrowych znaczeń. To czasami potrafi przytłoczyć. Gorycz wzmaga się we mnie tym większa kiedy zwracam się do osób (instytucji), które powinny wspierać wysiłki związane z "modelowaniem" Dawidka i natrafiam na ścianę. To boli. Bo jak ma nie boleć  - kiedy dajesz z siebie wszystko, chcesz dla swojej pociechy dobrego życia a nie przeciętnej egzystencji i zostajesz postrzegana jako roszczeniowa matka. A ponieważ najlepszą obroną jest atak można jeszcze usłyszeć że nie potrafisz znaleźć dla swojego dziecka 5 minut w ciągu dnia żeby go przytulić. ŻENUA.

 

Może kiedyś rozwinę ten temat, póki co zastosuje się do słów Ryśka Rynkowskiego:

"Znasz prawdę o głowie i murze, daj spokój za piękny świat".

A mój, choć trudny, bywa piękny.

 

- Noc z czwartku na piątek- kilka pobudek spowodowanych wyrzynaniem się trzonowych zębów u Dawidka. Przysłowiowy płacz i zgrzytanie zębami już nie było takie przysłowiowe. A rano pobudka do pracy i szkoły. Ale za to jaka ... " Mamo obudź się, muszę ci powiedzieć coś ważnego" Odwracam się a na to Dadzio: "Naprawdę cię kocham".

 

- Piątkowe popołudnie - kolejna Dadziowa wizyta u nowej Pani psycholog. Pacjent najpierw cierpi na syndrom nieodciętej pępowiny- nie chce zostać sam, więc za przyzwoleniem Pani psycholog zostaje w gabinecie. Potem połowa wizyty przebiega na wciąż szarpanej rozmowie, bo Dadzio ma potrzebę słowotoku. Jego chęć dominacji jest niekiedy tak ogromna, że aż Binladen przy nim to pikuś.
Ale nastąpił piękny i wyczekiwany moment. W pewnej chwili z ust Dawidka padają słowa "Przepraszam, czy mogę przerwać" - tego mogłabym słuchać bez końca.

 

- Sobota rano. Jako, że termin operacji zbliża się ogromnymi krokami pojechaliśmy na wyniki do laboratorium. W przypadku naszego słodziaka pobranie krwi to niezła gratka- ma jedną dyżurną żyłę z której nie łatwo też pobrać. Żyły nie czuć, krew leci kiepsko a pacjent wyrywa się niekiedy tak że oprócz laborantki pobierającej krew jeszcze trzy osoby trzymają delikwenta. Już w momencie przedzierania się przez drzwi młody mówił "Ja nie chce". Dziwne nie jest, kto by chciał. Usiadł z tatą na fotelu, ja przytrzymywałam nogi (żeby nie skopał pielęgniarki) i rękę do ukłucia. Samo założenie stazy wywoływało już taki ból, że jejuuuuuu. Po czy nagle młody poprosił o możliwość podrapania się po nosie, zapłakał w momencie wkłucia, odwrócił głowę do tatusia i uciął sobie z  i krótką rozmowę niekiedy nawet podśpiewując. Tych fiolek do pobrania była niezła ilość- bo wskaźniki różne różniste wymagane do operacji. A Dawid był taaaaaki dzielny, byłam z niego bardzo dumna - o czym natychmiast po wyjęciu igły z ręki poinformowałam go kilkakrotnie. Nawet Pani pielęgniarka nie ukrywała zadowolenia "Dawid było super, nawet dzisiaj nie mówiłeś do mnie brzydko. Jesteś super".

 

I to są nasze małe piękne rzeczy

 

A w ostatnim tygodniu mam jeszcze jeden powód do dumy - mój własny osobisty maturzysta.

 

Kiedy na początku tygodnia jechałam dzierżoniowską i widziałam kasztany które nie zdążyły jeszcze zakwitnąć myślami byłam blisko niego, 43-letniego faceta o  niewielkim wzroście ale zaparciu takim, którego  nie jeden mogłyby mu pozazdrościć.

Skończone X lat temu technikum, ale na maturze nóżka się powinęła.

Braciszku -  jesteś wielki. Trzymam kciuki.


Podziel się
oceń
5
0

Otuchy dodali (2) | Ty też możesz

Zdjęcia w galeriach.


przekaż Dawidkowi swój 1%

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Zajrzało tutaj:  98 760