Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 310 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Co tu znajdziesz

Opowieści dziwnej treści matki dwóch fajnych facecików którzy są baaaardzo wyjątkowi. Zostań z nami na chwile w naszym wirtualnym mieszkanku, pogadaj jeśli chcesz, a jeśli możesz to pomóż

Przekaż swój 1% dla DAWIDA KRS 00000 37904 CZERWONY DAWID,9482
Jeśli chcesz dokonać darowizny na leczenie Dawida PLN Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” ul. Łomiańska 5; 01-685 Warszawa PKO BP I O/Warszawa 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 tytułem: 9482 Dawid Czerwony na pomoc i ochronę zdrowia lub Bank BPH S.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615 tytułem: 9482 Dawid Czerwony na pomoc i ochronę zdrowia
darowizny w walucie: kod SWIFT (BIC): PKOPPLPW darowizny w USD - 86 1240 1037 1787 0010 1740 2700 darowizny w EUR -31 1240 1037 1978 0010 1651 3186 tytułem: darowizna na pomoc i ochronę zdrowia Czerwony Dawid

Naprawde jaka jestem...

Nazywam się Agnieszka Czerwony z domu Więczek. Rocznik 78, 24 lipiec. Jestem mamą 12-letniego ziemskiego Dawida a od 3 września 2010 roku wiem co znaczy być aniołkowym rodzicem 2,5-letniego Dominika. Mieszkamy w Kamionkach koło Dzierżoniowa, na dolnym śląsku. Od kiedy urodzili się moi serduszkowi chłopcy stałam się wytworem oddziałów kardiologicznych. Obecnie żyje jakby z HLHS, czyli połową serce, którą jest Dawid, to drugą połowę oddałam już Bogu

odwiedzin: monitoring pozycji free counters zlicza od 12.09.2012

Bądź na bieżąco

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

I jak?






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Trochę cyferek

Zajrzalo tutaj: 98780
Wpisy
  • liczba: 239
  • komentarze: 166
Galerie
  • liczba zdjęć: 114
  • komentarze: 9
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 2584 dni

Lubię to

Horoskop

Lew

Dzisiejszy, poniedziałkowy poranek będzie cudny. Wstaniesz jak nowo narodzone dziecię Kondycja psychiczna na doskonałym poziomie nie pozwól tylko, żeby ktoś to popsuł

więcej na horoskop.wp.pl

Słownik internetowy

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl

Witaj, dzięki za odwiedziny

Zdjęcia w galeriach.


1% wylądował

środa, 28 listopada 2012 23:15

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" właśnie zakończyła prace związane z zaksięgowaniem 1% podatku za 2011 rok. Tym samym na subkonto Dawidka wpłynęły pieniążki dzięki, którym możliwe będzie kontynuowanie rehabilitacji  i leczenia Dawidka. Dziękujemy wszystkim, którzy włączyli się w pomoc dla naszego urwisa poprzez wskazanie go w swojej deklaracji podatkowej za ubiegły rok.

Nie są nam znane poszczególne osoby, które dokonały odpisu 1%. Wiadomo tylko w jakich Urzędach Skarbowych złożyły one swoje PIT-y, a mianowicie:

 

Urząd Skarbowy w Dzierżoniowie

Urząd Skarbowy w Ząbkowicach Śląskich

Urząd Skarbowy w Świdnicy

Urząd Skarbowy w Nowym Tomyślu

Urząd Skarbowy w Wolsztynie

Urząd Skarbowy w Grodzisku Wielkopolskim

Pierwszy Urząd Skarbowy we Wrocławiu

Urząd Skarbowy Wrocław-Śródmieście

Urząd Skarbowy Wrocław-Krzyki

Urząd Skarbowy Wrocław-Fabryczna

Urząd Skarbowy Wrocław-Psie Pole

Urząd Skarbowy Wrocław-Stare Miasto

Urząd Skarbowy w Oławie

Urząd Skarbowy w Nowej Rudzie

Urząd Skarbowy w Złotoryi

Urząd Skarbowy w Wałbrzychu

Pierwszy Urząd Skarbowy w Poznaniu

Pierwszy Urząd Skarbowy Warszawa-Śródmieście

Urząd Skarbowy Warszawa-Bemowo

Urząd Skarbowy Warszawa-Targówek

Urząd Skarbowy Warszawa-Wawer

Urząd Skarbowy w Zgorzelcu

Urząd Skarbowy w Trzebnicy

Urząd Skarbowy w Cieszynie

Urząd Skarbowy w Legnicy

Urząd Skarbowy w Wołowie

Pierwszy Urząd Skarbowy w Szczecinie

Trzeci Urząd Skarbowy w Szczecinie

Urząd Skarbowy w Garwolinie

Urząd Skarbowy w Głogowie

Urząd Skarbowy w Świebodzinie

Urząd Skarbowy w Jastrzębiu-Zdroju

 

Wszystkim Dawidkowym aniołom dziękujemy z całego serduszka. Dziękujemy za to, że zawsze możemy na Was liczyć.

 


Nasz blog bierze udział w konkursie. Jeśli masz ochotę zagłosować zachęcamy do klikania w banerek codziennie do 15 grudnia.

 

Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

DZIĘKI


Podziel się
oceń
6
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Proszona zabawa andrzejkowa

sobota, 24 listopada 2012 0:03

Wczoraj, ups... jest 0:02... przedwczoraj, czyli w czwartek byliśmy na występach gościnnych. Pani wychowawczyni wraz z czwartą klasą z rejonowej szkoły Dawidka w której dzienniku szkolnym w tym roku widnieje mój czerwony skarb zaprosili Dawidka na zabawę andrzejkową organizowaną w SP1 w Pieszycach.

 

Młody jak tylko usłyszał, że idziemy na tańce to już nie było zmiłuj się. Ledwie w czwartkowy poranek otworzył swoje oczęta i pierwsze pytanie jakie padło to: "Mamo a gdzie ja dzisiaj po południu idę?". Ponieważ nie trzeba go przekonywać  do tego sposobu integrowania się z rówieśnikami była to motywacja do działania na cały dzień. Nooo może z małym wyjątkiem, kiedy to przed wyjściem na imprezkę musieliśmy wykonać zestawik ćwiczeń zleconych przez pana Michała. Było ciężko ale daliśmy radę.

Kiedy Dadzio tańczył i biegał między dziećmi starałam się go nie spuszczać z oczu. Żeby gdzieś nie stracił równowagi albo żeby ktoś przypadkiem na niego nie wpadł. Udało się nam wspólnie jakoś ogarnąć tę sytuację i zabawa była świetna - Dafcio się wyszalał.

 

 

Jeszcze raz bardzo dziękujemy za zaproszenie klasie czwartej z SP1 w Pieszycach wraz z wychowawczynią.

 


Nasz blog bierze udział w konkursie. Jeśli masz ochotę zagłosować zachęcamy do klikania w banerek codziennie do 15 grudnia.

 

Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

DZIĘKI


Podziel się
oceń
6
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Syndrom kupowania

sobota, 17 listopada 2012 23:32

Wczoraj byliśmy na zakupach. W ostatnim czasie Dawid prawie w każdy piątek uczestniczy w tym rodzinnym procederze. Jest to dla niego swego rodzaju "terapia". Uczy się przez to wielu rzeczy- co trzeba kupić do domu, jak poruszać się po sklepie, jak czasem poprosić kogoś w znajdującego się w pobliżu o pomoc jeśli produkt leży poza zasięgiem jego rąk.  Uczy się również skupiać uwagę - ja mówię mu co w danej chwili  wkładamy do wózka uzupełniając go poprzez odczytywanie kolejnych produktów z listy zakupów. Ta bieganina zwana zakupami to dla mnie też sposobność do wcielenia się w rolę uczennicy - tyle, że mój przedmiot nazywa się - cierpliwość.

 

Oj wczorajszy wykład z cierpliwości był długi i wyczerpujący. Pierwszym jego punktem była biedronka. Dafcio wpadł i jedną z pierwszych rzeczy, które dopadł był pączek z lukrem. Przekonałam go, że jeśli ma ochotę na coś słodkiego weźmiemy inny produkt, bo pączek kupowany w piątkowe popołudnie kończy karierę na zjedzeniu go przez babcie przy kawie kolejnego dnia {Dawid go kupi ale nie koniecznie go zje]. Potem przyszedł czas na jogurt pitny w 0,5 litrowej butelce. Odruchem Pawłowa wsadził go do wózka. Nie pomagały tłumaczenia, że ten który kupiliśmy w zeszłym tygodniu stoi nadal nieotwarty w szafce. Kolejny punkt biedronkowego programu to baton snickers przy kasie - kolejna rzecz dużo częściej kupowana przez Dadzia niż jedzona- ale wzięliśmy żeby nie było. Aaaaaaaaa... zapomniałabym o chrupkach bekonowych, które widocznie tęskniły niemiłosiernie za swoim rodzeństwem chyba już trzyosobowym zalegającym na jednej z kuchennych półek.


Są lepsze i gorsze dni, częściej bywa tak, że Dadzio zaczyna rozumieć na czym polegają zakupy. Wie, że kupujemy to co jest na w danym momencie potrzebne. Jenak wczorajszego popołudnia miałam wrażenie, że syndrom kupowania podpowiadał mu - Przyszedłeś tutaj żeby wyprowadzić z portfela wszystko co się w nim znajduje.


Czarę goryczy przelał wzrok Pani w mięsnym.


Dawid podszedł do lady i nie czekając na swoją kolej zaczął pytać ekspedientki czy jest kiełbaska z czosnkiem. Chodziło mu o coś w rodzaju zwyczajnej tylko z dodatkiem czosnku. Poprosiłam go, żeby poczekał na swoją kolej i kupimy jeśli jest. Niestety mój narwaniec chciał być obsłużony poza kolejnością. Dodatkowo okazało się, że kiełbaska z czosnkiem jest ale wyłącznie biała, której Dawid nie jest zwolennikiem. Kiedy powiedziałam mu, że nie kupimy tej tylko inną ale też z czosnkiem młody nieźle się wkurzył i tu właśnie zaczęła się próba sił. Jedynym logicznym rozwiązaniem jakie mi się nasunęło w tej sytuacji było wyjście do samochodu i wyciszenie się obu stron. Wówczas zobaczyłam wzrok pani która stała w kolejce jako pierwsza i kończyła zakupy - ten wzrok aż krzyczał "Co za paskudna matka, nie chce biednemu dziecku kupić kiełbaski".


Staram się, naprawdę się staram, nawet zrozumieć druga stronę. Chcę wniknąć w głowę takiej "pani z mięsnego", która przecież nie wie, że dziecko po którym na pierwszy rzut oka nie widać, jest posiadaczem upośledzenia umysłowego, zaburzeń zachowania i to że akurat upiera się na kiełbaskę to nie dlatego, że nie jadło od tygodnia, ale dla tego, że umyśliło sobie to w głowie i ciężko go od tego odwieźć.


Nie pozostaje mi nicinnego, jak przyjąć na klatę, że jestem wieczną życiową studentką. A wykłady z cierpliwości, czy swego rodzaju braku zrozumienia są dla mnie zajęciami obowiązkowymi.




Nasz blog bierze udział w konkursie. Jeśli masz ochotę zagłosować zachęcamy do klikania w banerek codziennie do 15 grudnia.

 

Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

DZIĘKI


Podziel się
oceń
6
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Pani od latarki i zbędny tłuszczyk

wtorek, 13 listopada 2012 23:36

Dziś popołudniu umówiłam się na zajęcia rehabilitacji w Dadziowym ośrodku.  To spowodowało konieczność wcześniejszego wyjścia do pracy, a reakcja łańcuchowa taka, że Dadzio rano do szkoły szykował się w asyście babci.


7.55 – siedzę w pracy- dzwoni telefon. Na wyświetlaczu widzę MAMA. Chwila niepokoju, odbieram.

A w telefonie słodziutki głosik pyta:

-Mamo jak się nazywa Pani od latarki?

- Dawid, jaka Pani od latarki – spytałam z zaciekawieniem bo nie miałam zielonego pojęcia o co on pyta.

Na to Dadzio – No ta pani co leżałem wczoraj pod latarką i grzałem plecki.

Roześmiałam się i odpowiedziałam mojemu urwisowi, że Pani od lamy a nie od latarki ma na imię Edytka.

Ta „latarka”, o której myślał mój pomysłowy Dobromir to lampa Sollux, pod która młody leży przez 15 minut przed masażem. O ile te wygibasy, które wyczynia na leżance można nazwać  leżeniem. Potem przez kolejne 30 minut pani Edytka uskutecznia niemiłosierne tortury na plecach Dawidka. Dafcio tylko przez 5  pierwszych minut masażu przejawia zamiłowanie do wykonywanego na jego ciele procederu. Potem bywa różnie … naprawdę różnie. Dobrze chociaż, że trafiła nam się miła, spokojna i bardzo wyrozumiała masażystka,  która jest w stanie zrozumieć wyjątkowość mojej pociechy.

Swoją drogą to życie bywa przewrotne- cóż ja bym dała żeby tak się położyć na wygodnej leżance i poddać się takim „torturom’, posłuchać lecącej w tle relaksującej muzyczki i zapomnieć na moment o wszystkim. Mam nadzieje, ze Dadzio przynajmniej za jakiś czas odkryje w jakim był fantastycznym położeniu.

 

 

Kontynuując wątek dzisiejszych zajęć rehabilitacji to razem z Krzyśkiem [tatą dawidka] byliśmy u p. Michała –Dadziowego rehabilitanta, aby odebrać instruktarz dodatkowych ćwiczeń w warunkach domowych. Na marginesie mówiąc świat byłby piękniejszy jeśli niepełnosprawne dziecko otaczali by ludzie [lekarze, specjaliści itp. Itd.] z takim zamiłowaniem do wykonywanego zawodu jak p. Michał. Od razu widać, że jeśli system chciałby go zmanierować to prędzej on zmanieruje system.

Wszystko przebiegło bez zakłóceń, wystarczyło odpowiednie podejście do pacjenta i ćwiczenia w rytmie cud, miód i orzeszki.

Ale szczęka mamusi nieco opadła kiedy p. Michał w bardzo delikatny sposób przekazał info, że należałoby coś zrobić z Dadziowa oponka umiejscowioną oczywiście w okolicach brzuszka. OPR przyjęłam na klatę, obiecałam poprawę i już od dziś staraliśmy się wykluczyć z wieczornego posiłku tłuszcze i wszystko to co mogłoby się przyczynić do wzrostu owej oponki. Także nie ma lipy ostatni posiłek wciągnęliśmy do 18 a potem kłódka na lodówkę.

Zabawne w tej sytuacji jest tylko to, że swego czasu lataliśmy do pediatry bo był problem z jedzeniem. Przez dwa tygonie prowadziliśmy dzienniczek co Dadzio je w jakich ilościach i o której godzinie. Pediatra po przeczytaniu naszego kulinarnego diary stwierdziła, że faktycznie ilości są żenua. Przy okazji tego nie jedzenia Dadzio nieznacznie przybył na wadze. Miało to miejsce  w marcu 2010 roku - no i proszę po 2,5 roku karta się odwróciła – walczymy z nadmiarem tłuszczu, zabawne.

 


Nasz blog bierze udział w konkursie. Jeśli masz ochotę zagłosować zachęcamy do klikania w banerek codziennie do 15 grudnia.

 

Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

DZIĘKI


Podziel się
oceń
5
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Mit "mita" mitem pogania

sobota, 10 listopada 2012 0:12

Stereotypy i mity na temat rodzin, w których istnieje problem niepełnosprawności dziecka.

 

Oj, tak wiele łatek z własnego doświadczenia mi się przypomina. Gdybym miała wymienić trzy najważniejsze z nich na pewno byłoby ciężko skrócić się do takiej liczby, ale spróbuje:

 

1. NIEPEŁNOSPRAWNYM DZIECKIEM ZAJMUJE SIĘ TYLKO MATKA - w naszej rodzinie to zarówno ja jak i Krzysiek - tata Dawidka, staramy się dzielić obowiązkami i póki co wychodzi to nam całkiem nieźle. Oboje pracujemy, ale jednocześnie próbujemy pogodzić obowiązki wynikające z bycia rodzicem "niepełnosprytnego" dziecka i pracownikiem. Staramy się też nie zapominać również o tym, że jesteśmy po prostu ludźmi. Wiemy, że wychowanie naszego zodiakalnego raka wymaga wielkiej cierpliwości, dlatego kiedy w pewnych sytuacjach jedno wysiada drugie przejmuje pałeczkę. 

 

2. JAKI ON NIEWYCHOWANY - czasami zdarza się, że Dawid ma swój gorszy moment i swoje niezadowolenie, nawet  z błahego powodu, okazuje słownie i to tak, że niekiedy leci taaaakie "mięso" - uszy więdną. Staramy się z tym walczyć, osiągnęliśmy już nawet pewne postępy. Niemniej jednak jeśli w pobliżu znajduje się np. jakaś starsza pani myśląca właśnie stereotypowo, która nie dostrzega problemów dziecka [upośledzenia i zaburzeń zachowania bo przecież na czole nie ma nasz Dafcio tego wypisanego] są komentarze typu - rozwydrzony  niewychowany dzieciak. Mało kto próbuje zrozumieć to, że jedne niepełnosprawne dzieci nie mówią wcale a inne mówią zbyt wiele.  

 

3. POWINNI SIĄŚĆ I PŁAKAĆ - większość społeczeństwa przejawia pogląd, że jeśli w rodzinie pojawi się niepełnosprawne dziecko to taka jednostka społeczna nie ma prawa do tego aby mieszkać w dobrych warunkach, do tego żeby mieć telefon, komputer, pójść czasami do fryzjera, albo kopić sobie nowe spodnie czy buty, a już samochód...  oooo - to nadmiar szczęścia. Jeśli w swoim życiowym pakiecie dostałam od Pana Boga mojego Dadzia to powinnam się wyrzec wszystkich tych rzeczy, a to, że w całej tej sytuacji potrafię być zaradna to w ogóle jakaś kpina.

 

4. NIEPEŁNOSPRAWNOŚĆ TO WSTYD I KARA BOŻA, DLATEGO TAKIE DZIECI POWINNY SIEDZIEĆ W DOMACH - w tej materii na przełomie 12 lat życia mojego syna co prawda wiele się zmieniło, ludzie są coraz bardziej tolerancyjni. Piszę o tym jednak bo to co usłyszałam jakieś 11 lat temu wryło się w moją głowę dość mocno. Otóż byłam na spacerze z Dawidkiem, on siedział wtedy w spacerówce był ubrany adekwatnie do temperatury na dworze i NIEpoprzykrywany kocem po sam nos. Kiedy mijałam się z jedną z mieszkanek naszej miejscowości ona zaczepiła mnie chwilę rozmawiałyśmy po czy powiedziała "Wiesz Agnieszko,  ty to jesteś odważna" Zapytałam dlaczego tak myśli. Odpowiedziała- "Bo się tak nie wstydzisz wychodzić z dzieckiem na dwór, nie boisz się, że ktoś zobaczy jego rączki". Nie wiem jaki miałam wtedy wyraz twarzy, ale w miarę szybko odpowiedziałam, że to ani wina rodziców, ani dziecka, że się  takie urodziło, a chowanie go w domu nie rozwiąże problemu. No cóż, nic dodać, nic ująć.

Wiem wiem ... miało być trzy ale takich stereotypów jest więcej, duuuużo więcej

choćby tu   i u Precla .

Pozdrawiam wszystkich miłośników stereotypów a jako życiowo niepoprawna optymistka wierzę w ich mentalna przemianę.

 


Nasz blog bierze udział w konkursie. Jeśli masz ochotę zagłosować zachęcamy do klikania w banerek codziennie do 15 grudnia.

 

Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

DZIĘKI


Podziel się
oceń
5
0

Otuchy dodali (1) | Ty też możesz

Carpe diem

wtorek, 06 listopada 2012 1:00

Dziś rano otworzyłam pocztę i ucieszyłam się z informacji, że Święty Mikołaj znalazł dla nas jeszcze jedno wolne miejsce.


Wyjaśniając - wysłałam zgłoszenie na imprezę mikołajkową organizowaną przez Fundację Dzieciom i Puls Biznesu. Musimy jeszcze tylko sprężyc się i wysłać list do Świętego Mikołaja, a 16 grudnia będziemy mieli okazję spotkać brodatego we Wrocławskim Teatrze Lalek.


To może być niezłe przeżycie ...


I choć dzień zaczął się dobrze nie brakował w nim smutnych chwil. Kiedy opuszczałam dzisiaj Ośrodek Dawidka odbierając go po południu miałam wrażenie, że atmosfera jest jakaś ciężka ale nie wyczułam o co chodzi, nawet przypuszczać nie mogłam.


Po powrocie do domu, jak zwykle wzięłam Dawidkowy zeszyt do korespondencji i czytając go nie mogłam oderwać się od niego przez dłuższą chwilę. To straszne co przeczytałam - 2-go listopada nagle zmarła P.dyrektor OREW-u  gdzie uczęszcza Dawid. Młoda energiczna kobieta oddana z całego serca swojej pracy, wychowankom ośrodka. Cały czas mam przed oczami jej twarz - rozmawiałyśmy w jej gabinecie jakieś 1,5 tygodnia temu. To jest jedno z tych zjawisk i sytuacji życiowych, które ciężko ogarnąć.


Nasuwa mi się coś zupełnie banalnego w takich chwilach, ale bardzo prawdziwego aż do bólu- CARPE DIEM. Nie warto tracić czasu na zbędne smutki, trzeba cieszyć się z tego co jest, starać się zobaczyć, że nasza szklanka jest jednak do połowy pełna - bo przecież nie wiemy kiedy pęknie jej cienkie szkło.

 

 


Nasz blog bierze udział w konkursie. Jeśli masz ochotę zagłosować zachęcamy do klikania w banerek codziennie do 15 grudnia.

 

Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

DZIĘKI


Podziel się
oceń
3
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Krzesełko Nikusia

piątek, 02 listopada 2012 0:39

Już po północy...


Wyglądam przed chwilą przez okno w kuchni. Cmentarz jest tak pięknie oświetlony.


Kiedy wyglądałam przez to samo okno jakiś czas temu w życiu bym nie uwierzyła, że jedno ze świecących się tam światełek będzie należało do mojego Nikusia. Kiedy się urodził, usłyszeliśmy po 1,5 miesiąca tę straszna diagnozę: "Wada serca jest tak poważna, że w zasadzie ciężko rokować - tydzień, miesiąc a może kilka lat" Mimo wszystko, mając tę świadomość nie zakładaliśmy najgorszego. W mojej świadomości zawsze pałętały się myśli typu będzie źle, ale będzie.


Podczas dzisiejszej mszy w pewnym momencie ksiądz powiedział: "Kiedy pochylicie się dzisiaj nad grobami bliskich - matki, ojca, żony czy męża..." Nic nie wspomniał o dzieciach, bo przecież to takie nienaturalne, przecież człowiek nie jest stworzony po to by odwiedzać na cmentarzu własne dziecko!!!

 

Ale... Live is brutal and sometimes kopas w dupas.


Każde istnienie ma określony czas na ziemi, ma też swój określony cel. Myślę, że wiem jakie zadanie miał do spełnienia mój Niki- synku spisałeś się dzielnie.


Wiem,  że moja mała iskierka ma już swoje zasłużone miejsce w domu Ojca i na pewno jest tam szczęśliwy. To tylko tutaj "na dole" ciężko wysiedzieć, bo tęsknota przepełnia serce.


Kiedy wróciliśmy dzisiaj z cmentarza byliśmy strasznie ubłoceni. No coż pogoda jaka była każdy wie. Krzyś pokazał mi swoje zabłocone spodnie, po czym powiedzial "Powiesze je na razie w kuchni, na krześle Dominika". 


Uświadomiło mi to, że mimo, z Nikusia z nami nie ma, to nadal z nami jest... każdego dnia.

 


Podziel się
oceń
1
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Zdjęcia w galeriach.


przekaż Dawidkowi swój 1%

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Zajrzało tutaj:  98 780