Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 828 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Co tu znajdziesz

Opowieści dziwnej treści matki dwóch fajnych facecików którzy są baaaardzo wyjątkowi. Zostań z nami na chwile w naszym wirtualnym mieszkanku, pogadaj jeśli chcesz, a jeśli możesz to pomóż

Przekaż swój 1% dla DAWIDA KRS 00000 37904 CZERWONY DAWID,9482
Jeśli chcesz dokonać darowizny na leczenie Dawida PLN Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” ul. Łomiańska 5; 01-685 Warszawa PKO BP I O/Warszawa 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 tytułem: 9482 Dawid Czerwony na pomoc i ochronę zdrowia lub Bank BPH S.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615 tytułem: 9482 Dawid Czerwony na pomoc i ochronę zdrowia
darowizny w walucie: kod SWIFT (BIC): PKOPPLPW darowizny w USD - 86 1240 1037 1787 0010 1740 2700 darowizny w EUR -31 1240 1037 1978 0010 1651 3186 tytułem: darowizna na pomoc i ochronę zdrowia Czerwony Dawid

Naprawde jaka jestem...

Nazywam się Agnieszka Czerwony z domu Więczek. Rocznik 78, 24 lipiec. Jestem mamą 12-letniego ziemskiego Dawida a od 3 września 2010 roku wiem co znaczy być aniołkowym rodzicem 2,5-letniego Dominika. Mieszkamy w Kamionkach koło Dzierżoniowa, na dolnym śląsku. Od kiedy urodzili się moi serduszkowi chłopcy stałam się wytworem oddziałów kardiologicznych. Obecnie żyje jakby z HLHS, czyli połową serce, którą jest Dawid, to drugą połowę oddałam już Bogu

odwiedzin: monitoring pozycji free counters zlicza od 12.09.2012

Bądź na bieżąco

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

I jak?






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Trochę cyferek

Zajrzalo tutaj: 101771
Wpisy
  • liczba: 240
  • komentarze: 170
Galerie
  • liczba zdjęć: 114
  • komentarze: 9
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 2703 dni

Lubię to

Horoskop

Lew

Dzień będzie dla ciebie słonecznym i radosnym czasem, o ile starannie będziesz omijać fałszywych przyjaciół i osoby mające ci coś do zarzucenia.

więcej na horoskop.wp.pl

Słownik internetowy

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl

Witaj, dzięki za odwiedziny

Zdjęcia w galeriach.


Otwórzmy się na drugiego człowieka - otwórzmy sie na odmienność

niedziela, 28 maja 2017 22:30

W tzw. ostatnim czasie zmieniłam pracę. Często znajomi pytają mnie „Więc gdzie teraz pracujesz?”   Reakcją na odpowiedź są oczy jak talerze, ponieważ nie mają zielonego pojęcia, co to w ogóle jest Środowiskowy Dom Samopomocy i czym się zajmuje.  Gdy tłumaczę, że to miejsce gdzie w ciągu dnia zajmujemy się osobami przewlekle chorymi psychicznie i z upośledzeniem umysłowym zazwyczaj następuje cisza i rozmowa się urywa. Nie będę przytaczała prawnych przesłanek, jakie należy spełniać aby stać się uczestnikiem takiego domu – powiem tylko – nie pracujemy z „wariatami” których należy się bać, nie przychodzi do nas margines społeczny, w naszej placówce naprawdę są klamki.  Nasi domownicy to ludzie, którym przytrafiła się specyficzna choroba, to ludzie którzy żyją w naszym społeczeństwie czy tego chcemy czy nie.

 

Buntujemy się na to, że babskie czasopisma lansują kanony kobiecej urody – długie nogi, wcięcie w tali i odpowiednie wymiary. Heloł…. Bóg przecież nie stwarzał nas od jednego szablonu. Są kobiety szczupłe i te korpulentne, są wysokie i te które muszą nosić 13 centymetrowe szpilki. To samo z facetami - są przystojni bruneci i tacy którzy na głowie mają dużo miejsca do całowania. I nie ma w tym nic dziwnego…. większość z nas jest wstanie to zaakceptować. Więc zastanawiam się dlaczego ta ZDROWO UMYSŁOWO część społeczeństwa tak dziwnie reaguje kiedy usłyszy, że istnieje ktoś z CHOROBĄ psychiczną lub inna dysfunkcją intelektualną. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka, bo są również reakcje zaskakująco optymistyczne. Jednak chciałabym, aby świadomość w tym temacie była większa, a strach przed TAKĄ niepełnosprawnością mniejszy.

 

Zawodowo jestem księgową, nie uczestniczę w terapiach, ale widzę jak profesjonalnie podchodzą do tego koleżanki. Jaki trud wkładają każdego dnia, aby uczestnicy ŚDS lepiej funkcjonowali, aby ich codzienność była łatwiejsza, aby zdobywali nowe umiejętności, aby mogli w swoim życiu więcej. Prywatnie jestem mamą potencjalnego uczestnika ŚDS i życzyłabym sobie aby zespół który zajmie się moim synem był tak oddany swojej pracy.

 

Moim marzeniem jest także większa świadomość społeczna i brak strachu na odmienność…bo właściwie w tym zakręconym świecie można stracić orientację co to jest normalność - niepełnosprawny intelektualnie chłopiec, który codziennie się uśmiecha i w każdym człowieku widzi tylko dobro, czy ponury facet z korporacji, który idąc do pracy w swoim nowym gajerze za dwa patyki rzuca wszystkim złowrogie spojrzenia.

 

  okDSC_0219.JPG


Podziel się
oceń
0
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Zbierając 1%...

poniedziałek, 06 lutego 2017 20:58

Wrzucając na Facebooka prośbę o 1% dla Dawida popełniłam taki wpis:

 

Dziś razem ze "zdjęciową" prośbą o 1% dla mojego syna spróbuje złamać trochę stereotypów...

Podczas roznoszenia Dadziowych ulotek zdarzyło mi się kilka razy usłyszeć "Proszę Pani....ale on przecież nie jeździ na wózku" albo "przecież jeszcze nie umiera" lub "są gorsze dzieci, które żyją jak roślinki".

Rozumiem, że czas od stycznia do kwietnia może być dla niektórych czasem walających się wszędzie jednoprocentowych ulotek...ale dla rodziców takich jak ja to czas wytężonej pracy, który pozwoli zapewnić swojemu niepełnosprawnemu dziecku np. wyjazd na turnus rehabilitacyjny etc.

 

Często powtarzam, że mój syn jest NAJBARDZIEJ UŚMIECHNIĘTYM FACETEM na świecie. Jest też bardzo schorowanym dzieciakiem a mimo to potrafi się właśnie uśmiechać i cieszyć życiem. Tego nauczył również nas. Dlatego nie zakładamy pokutnego worka i nie siedzimy na krawężniku płacząc nad tym jak nam w życiu ciężko…bo większość i tak tego nie zrozumie, poza tym nie o to w życiu chodzi, aby wciąż narzekać.

 

„..przecież on nie umiera” – przeżyliśmy śmierć własnego dziecka, wiemy co to znaczy dlatego przytulam mocno rodziców którzy zbierają kasę bo ich pociecha np. ma białaczkę.

 

Jednak prosząc o 1% dla Dawida nie będę przepraszać za to że on jest za mało niepełnosprawny.

Że prawie nie ma rąk, ale za to ma nogi, zresztą też schorowane. Że ma nabyte MPD ale przecież nie czterokończynowe. Że ma padaczkę, ale przy atakach nie rzuca nim po całej podłodze. Że ma upośledzenie umysłowe,  ale i tak wciąż się uśmiecha.

 

Dziękuje z góry wszystkim, który będą chcieli pomóc naszemu Dawidowi, a resztę proszę nie rezygnujcie z możliwości przekazania 1% - naprawdę możecie komuś pomóc.

 

----

Dziś - 6 lutego proszę również Was, zaglądających na naszego blooga, pomóżcie Dawidowi.

1% Dawid Czerwony2015.jpg

16466441_1395138473860600_1538003102_o.jpg


Podziel się
oceń
1
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Zagadkowa niedziela i zagadkowe życie

poniedziałek, 16 stycznia 2017 23:12

Chwila moment i już mamy połowę stycznia … połowę stycznia 2017 roku.

 

Święty  Jacku (czemu Jacku ?...zagadkowe) no i kto by pomyślał, że w 2000 roku  miał być koniec świata…dla mojej rodziny to był dopiero początek… początek nowego życia.

 

Niełatwego to prawda, ale przecież nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Wspaniałości dnia codziennego można by dłuuugo zliczać, ale kto by je wszystkie spamiętał… zresztą - nie oszukujmy się -  pamięć matki już nie ta. Przez te prawie siedemnaście lat bytności z Dadźkiem wiele się działo.  Wzloty i upadki siedząc z tyłu głowy podpowiadają do ucha szeptem… daj spokój bierz ten dzień takim jaki jest i dziękuj Bogu bez względu na położenie w jakim teraz jesteś.

 

Większość teraz pomyśli „Bla bla bla… psychologiczne piepszenie”

 

Może tak, może nie. Ale kiedy podchodzi do ciebie rankiem młody człowiek (czytaj Dawid) i pyta: „Mamusiu, czy jesteś  szczęśliwa?” Słysząc odpowiedź twierdzącą kontynuuje wypowiedź i mówi „To suuuuper, bo jak ty jesteś szczęśliwa to ja jestem uśmiechnięty”. I nie jest to wykalkulowana odpowiedź, to mowa chłopaka, który nie dzieli ludzi na dobrych i na złych, chłopaka który w swej umysłowej dysfunkcji postrzega świat jako niezdemoralizowany i piękny.

 

W ubiegłą niedzielę (8 stycznia) wraz z Sylwią Zarzycką – fundatorką i prezesem Fundacji Między Niebem a Ziemią gościłyśmy w Radiowej Trójce u Kasi Stoparczyk. Program „Zagadkowa niedziela” to edukacyjna audycja dla najmłodszych i ich rodziców. Można się z niej dowiedzieć wiele ciekawych rzeczy dotyczących otaczającego nas świata widzianego oczami dzieci. Przyznam, że gdy dowiedziałam się, że mamy w porannym programie wśród dzieci opowiadać o chorobach, niepełnosprawności to  wydawało mi się to nie lada wyzwaniem.   Dzieci czasami zadają niekiedy takie pytania, że dorośli szeroko otwierają usta i kalkulują dyplomatyczne odpowiedzi. Kiedy Kasia Stoparczyk w trakcie audycji zapytała mnie o Dawida - jedną z pierwszych rzeczy która przyszła mi do głowy to to, że jest on najbardziej uśmiechniętym facetem na świecie…i to prawda. Jego choroby…są i już - nie znikną, ale przecież to nie powód żeby zadręczać się tym codziennie. Poza tym cóż miałam powiedzieć inteligentnemu do bólu Brunkowi…12-latek o intelekcie 30 –latka, że Dawid od lat choruje na epilepsje??? Bałam się …i nie dlatego, że by nie zrozumiał, po prostu miałam nieodparte wrażenie że schrupałby mnie jednym zębem, a w poprzednim wcieleniu studiował medycynę i o epilepsji wie więcej niż ja po tylu latach konieczności okiełznania tej i wielu innych Dadziowych chorób.

 

DSC_8872.jpg

 

Tematem przewodnim audycji było pomaganie i różniste czytadła wśród których znalazła się również książka wydana przez Fundację Między Niebem a Ziemią „Życie jest podróżą”.

( link do  audycji)

 

Nasze życie to również swoista podróż- nigdy nie wiadomo gdzie się znajdziemy i kiedy. W jaki zakątek świata nas zaprowadzi, czy znajdziemy mapę aby wybrnąć z kolejnej nieznanej sytuacji.

 

Nigdy nie wiadomo…ale przecież ta niewiedza nie może blokować nam dostępu do szczęśliwego życia.


Podziel się
oceń
4
1

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

ENDO

poniedziałek, 19 grudnia 2016 21:51

W kwietniu tego roku rozpoczęliśmy nasz incydencik z endokrynologią…

 

Tak, tak… tam nas jeszcze nie było… nie załamuje rąk… Dawid po prostu doszedł do wniosku, że w tej dziedzinie matka jego się jeszcze nie specjalizowała, więc cokolwiek stało by na przeszkodzie trzeba wesprzeć matkę w rozwoju.

 

Szpitalna przygoda na Endoklinikach na Chałubińskiego  we Wrocławiu nie należała do najprzyjemniejszych.  Wczesny Gierek na oddziale nie przeraził mnie tak bardzo, jak zasyfiałe łazienki w których wykąpać się było niesamowitym wyzwaniem pod każdym względem… grzyb i inna roślinność przekrzykiwały się z kratkami ściekowymi, które co wieczór wołały „Hej czy jest tam jakiś hydraulik, który mogłyby nas udrożnić”. Brrrrr... na samo wspomnienie moja sierść staje dęba.

 

Dwa tygodniowe pobyty szpitalne wykazały, że Dawid ma niedobór hormonu wzrostu i zatrważająco niski poziom testosteronu.

 

Z diagnozą „number one” dyskutowałaby, nawet bardzo.. nasz mały synuś w przeciągu 1,5 roku wyskoczył do góry dość mocno. Myślę, że kreskę na ścianie można by dziś rysować jakieś 15-20 cm wyżej…  Ten pięciolatek w skórze szesnastolatka na dzień dzisiejszy ma 157 cm wzrostu i wydaje mi się że jeszcze ciągnie go do góry. Z moim 158cm (w dowodzie 160 żeby głupio nie wyglądało) wcale mi nie zależy żeby w niektórych sytuacjach dźwigać  2 lub 20 cm więcej mojego przystojniaka. Może Dadzio goni tatę, a może nie – cóż w tym dziwnego matka z metra cięta to gdzie się chłopina będzie śpieszył.  Nawiasem mówiąc, choć temat wzrostu nie jest w naszym domu tematem tabu, mój ślubny często ma ze mnie niezły ubaw. W niektórych sytuacjach mówię do Dawida  „Jak będziesz taki duży jak ja….: Na co mój  mąż parska śmiechem i woła „jaaaakiiiii?” No cóż nie można mieć wszystkiego, jednym Pan Bóg daje 180 cm i długie nogi, innym pokazuje w którym sklepie kupić 13-stocentymetrowe szpilki.

 

Diagnoza druga - niedobór testosteronu.

 

Gdyby wiązało się to tylko z brakiem dojrzewania i całą otoczką do tego (większość matek dojrzewających dzieci wie o czym mowa) chyba nie rwalibyśmy włosów z głowy. Niestety ciągnie to za sobą inne poważne konsekwencje mające wpływ na zaburzenia gospodarki wapniowej a w konsekwencji może wywołać osteoporozę .

 

Układ kostny Dawida jest zbudowany w tak zaskakujący sposób…ręce, dłonie, stopy, skrót w lewej nodze, biodra…. No  cóż - na potwierdzenie mogę przytoczyć sytuacje z przed tygodnia, kiedy to Dawid skacząc na trampolinie zaczął narzekać, że boli noga. Szybka akcja skończyła się zdjęciem rentgenowskim na SORze. Radiolog z groźną miną spojrzał na zdjęcie lewej stopy, poobracał go kilkukrotnie,  po czym wykrztusił z siebie „Ta noga jakaś nietypowa,  wolałbym aby to chirurg się wypowiedział”.

 

Dlatego jawne zezwolenie na to aby w organizmie panoszyła się jeszcze osteoporoza byłoby totalnym brakiem rodzicielskich kompetencji…. więc raz w miesiącu jeździmy i domięśniowo aplikujemy testosteron. Dzisiejsza wizyta kontrolna pokazała, że na razie spektakularnych efektów nie ma…ale ponoć kropla drąży skałę. Są szanse, że wyniki się poprawią, albo przynajmniej wodniak z jąder, który na dzień dzisiejszy jest operacyjny, ustąpi. Ale o tym w następnym odcinku…

  indeks.jpg


Podziel się
oceń
1
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

18 listopada zakończyło się księgowanie 1 %...

poniedziałek, 12 grudnia 2016 21:32

Dziękuje, dziękuje i jeszcze raz dziękuje…

 

Wielu osobom należą się ukłony… na początku  wszystkim tym, których nie znamy z imienia i nazwiska – wszystkim którzy  w rubryczce cel szczegółowy wpisali nasze magiczne

 

9482 CZERWONY DAWID kłaniamy się w pas i mówimy głośne i wyraźne

 

D Z I Ę K U J E M Y

 

Nasze anioły złożyły swoje pitusie w tych urzędach skarbowych:

 

Urząd Skarbowy Dzierżoniów

Urząd Skarbowy Wrocław-Stare Miasto

Urząd Skarbowy Wrocław-Krzyki

Pierwszy Urząd Skarbowy we Wrocławiu

Urząd Skarbowy Wrocław-Psie Pole

Urząd Skarbowy Wrocław-Fabryczna

Urząd Skarbowy Wrocław-Śródmieście

Urząd Skarbowy w Wałbrzychu

Urząd Skarbowy Warszawa-Targówek

Urząd Skarbowy Warszawa-Praga

Urząd Skarbowy w Nowym Tomyślu

Urząd Skarbowy w Nowej Rudzie

Urząd Skarbowy w Bystrzycy Kłodzkiej

Urząd Skarbowy w Zgorzelcu

Urząd Skarbowy w Świdnicy

Urząd Skarbowy w Trzebnicy

Urząd Skarbowy w Środzie Śląskiej

Urząd Skarbowy w Kłodzku

Pierwszy Urząd Skarbowy w Szczecinie

Urząd Skarbowy w Wieluniu

 

Bardzo gorąco chcemy podziękować osobom, które wspierały nas w szczególny sposób, poprzez wypełnianie deklaracji podatkowej za innych

 

Kolejny rok dziękujemy Ani z Nowego Tomyśla, Beatce z Bielawy  i wszystkim tym którzy robili to po cichu, nic nam nie mówiąc – ściskamy Was wszystkich mocno…a nasz całuśny Dawid przesyła Wam milion buziaków.

 

Wasze wsparcie daje naszemu niepełnosprytnemu chłopakowi wielką moc

 


Podziel się
oceń
2
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

aborcja czy wiara?

piątek, 08 kwietnia 2016 0:27

Od kilku dni wszędzie wrze na temat całkowitego zakazu aborcji. Zazwyczaj nie wypowiadam się na tematy polityczne. Ostatnio nawet ograniczyłam do minimum oglądanie telewizji, to dla mnie strata czasu, który wolę zdecydowanie spożytkować na bardziej konstruktywne rzeczy. Ale ten temat, choć drażliwy i niejednoznaczny blisko mnie jakoś.

 

Mianowicie, żeby nie było jestem katoliczka i myślę że od lat sześciu – cokolwiek to znaczy – zagorzałą. Kiedy byłam w pierwszej ciąży, czekając na Dawida przez cały okres dziewięciu miesięcy nie wiedzieliśmy że będzie miał tak poważna wadę rąk, nie mieliśmy również pojęcia że jego serce będzie bardzo chore. Całość problemów chorobowych ujrzała światło dzienne dopiero po porodzie. Na początku był strach i szok, ale później dziękowałam Panu Bogu że cały okres ciąży mogłam przejść spokojnie, cieszyć się swoimi nastojami, rosnącym brzuchem i na rozmyślaniu - czemu to chłopaczysko tak drapie że mam chęć włożyć  rękę do brzucha i podrapać się od wewnątrz :) . Dzięki tej niewiedzy nie dołożyłam Dawidowi dodatkowo moim stresem. Chyba nie zastanawiałam się wówczas co by było gdybym wiedziała wcześniej.  Czy byłabym na tyle silna, albo słaba zarazem aby zabić własne dziecko? Urodziłam Dawida – tak po prostu miało być. Dawid obecnie ma prawie 16 lat w tym czasie wydarzyło się wiele i nie wiadomo czy to było szczęście, czy nieszczęście (patrz. Ojciec A.Szustak NIESZCZĘŚCIE) wielokrotnie walczyliśmy o jego życie, o możliwość leczenia, o wsparcie ze strony państwa, NFZ i całej reszty, która teoretycznie jest po to aby wspierać a praktycznie … no cóż o wszystko trzeba wałczyć samemu, łoj…tomy „poezji” można by pisać. A ileż to razy słyszałam o sobie, że jestem złą matką, że wydziwiam, że kłótliwa jestem, nadgorliwa…a i że dorabiam się na dziecku swoim.

 

Osiem lat po urodzeniu Dawida zaszłam w druga ciąże- nie jeden powiedział że nieodpowiedzialna, że głupia etc. Wiedząc, że istnieje prawdopodobieństwo, że drugie dziecko będzie z problemami zdrowotnymi poprosiłam swojego ginekologa o bardziej szczegółowe badania. O matko i córko… do dziś pamiętam jego oburzenie… że sobie coś wmówiłam, i że co ja sobie wyobrażam, to on jest od zlecania mi badań, a jak wiem lepiej to może powinnam sobie sama ciąże poprowadzić. Co też uczyniłam zmieniając lekarza. W  odpowiednim tygodniu ciąży wykonałam badania i okazało się że urodzi się Dominik, - chłopaczysko( a liczyłam na dziołchę) z wadą rąk, ale zdrowym sercem. Aborcja…nie, nawet jeśli wtedy by mi ktoś z piekła szepnął do ucha – Aga nie słuchaj on ma taką wadę serca, która wyjdzie dopiero po porodzie, jego pompa jest tak słaba, że nawet nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić . Złośliwi, którzy mówią, że „takie” dzieci nie powinny się rodzić, że to głupota ze strony rodziców i wiele innych wstrętnych zdań, których szkoda nawet przytaczać powiedzieli by o mnie – pieprznięta. Powiem tyle, gdybym wiedziała to co wiem teraz, że Niki umrze po drugiej operacji i tak nie zmieniłabym tego co się stało, bo stało się tyle pięknych rzeczy dzięki niemu. I nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o to, że mam ubaw a z tego że Dawid jest chory i tęskni za swoim zmarłym bratem. Wiem jedno nic wżyciu nie dzieje się bez przyczyny wszystko jest po coś.

 

Każdemu z nas Pan Bóg dał wolną wolę, każdy odpowiada z swoje czyny, ale każdy w  demokratycznym Państwie powinien mieć prawo i możliwość decydowania o sprawach dla niego istotnych. Totalny zakaz aborcji w przypadku ciężkiej choroby dziecka, w przypadku gwałtu, czy zagrożenia życia matki ??? Ciekawa jestem czy wiadomy Prezes chciałby stanąć przed koniecznością dokonania takiego wyboru gdyby przyszło  się z nim zmierzyć np. jego córce… ups sorry zapomniałam przecież Prezes ma kota.  Leczenie ciężko chorego dziecka, czy opieka nad nim to nie kwestia wypłacenia 500 + do osiemnastki i po sprawie.

 

Ja nie usunęłam ciąży. Nie oceniam matek, które decydują się na czwarte dziecko wiedząc, że troje poprzednich jest niepełnosprawne, ale nie potępiam tych, które myślą, że aborcja jest dla nich jedynym wyjściem… bo kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem.

 

Prawo Boskie zostało napisane w owym czasie… i piąte przykazanie stanowczo mówi nie zabijaj. Z tego bezwzględnie każdemu z nas przyjdzie się rozliczyć. Tylko nie rozumiem dlaczego Prezes chce tu na ziemi odgrywać rolę Boga… oj nie tędy droga w demokratycznym Państwie… chyba że przez tą medialną absencję coś mnie ominęło.. bo może Polska to już nie jest demokratyczne Państwo.


Podziel się
oceń
5
0

Otuchy dodali (3) | Ty też możesz

Nie musisz rozumieć - po prostu pomóż

czwartek, 11 lutego 2016 22:47

Pamiętam jak któregoś ranka siedząc w pracy usłyszałam z radiowego głośnika hasło  „Podaruj Swój 1% Fundacji Radia Zet” i nagle sarkastyczny głos koleżanki: „Podaruj 1% - nic ostatnio  tylko na okrągło podaruj 1% … do znudzenia już”.

 

Po czym zamilkła… chyba przypomniała sobie, że ja też jestem w tym pomieszczeniu i słyszę jej komentarz.

 

Puściłam to mimo uszu. Pomyślałam sobie wtedy, że być może miała ciężką noc, nie wyspała się – może dziecko dało jej popalić , być może jej ślubny  powiedział rano coś co wkurzyło ją na maksa , może ktoś zajechał jej drogę  kiedy śpieszyła się do pracy, a może…

 

Pomyślałam sobie, że po prostu ma gorszy dzień - przecież każdy z nas ma do tego prawo.

 

Nie osądziłam jej,  nie wydałam wyroku. Chciałabym aby kiedyś ktoś potraktował mnie tak samo.

 

Nigdy nie prosiłam o współczucie bo to chyba najgłupsze uczucie jakie można okazać drugiej osobie. Bo zamiast współczuć można coś zrobić, choćby miał by to być nie wielki, wydawałoby się nic nie znaczący gest i uwierzcie, że niekoniecznie musi być to pomoc materialna.

 

Nigdy argumentując sytuację mojej rodziny w której jest niepełnosprawne dziecko nie uciekałam się do słów „Jakbyś był/była na moim miejscu…” bo uważam to za kompletnie bezsensowne.  Raczej stosuje się do zasady: „Nie oczekuj, że każdy zrozumie Twoją podróż, szczególnie jeśli nigdy nie musiał iść Twoją ścieżką” Bo właściwie wielu może zrozumieć, ale może tego nie czuć.

 

Proszę Was dziś tylko o jedno -  nie próbujcie zrozumieć – zróbcie tylko  ten jeden mały gest .

 

Jeśli nie dla Dawida to dla kogoś innego, ale nie rezygnujcie z możliwości przekazania 1% Waszego podatku.

 

1% Dawid Czerwony2015.jpg

 

12645111_1113550478705224_6882188778989505374_n.jpg


Podziel się
oceń
1
0
Tagi: 1 procent

Otuchy dodali (1) | Ty też możesz

Zapisz się - proszę

piątek, 05 lutego 2016 20:30

Dawid jest właśnie w trakcie dwutygodniowego turnusu rehabilitacyjnego w 3Koronach w Garbiczu. Pojechał tam z tatą w niedzielę 31 stycznia. Ćwiczy dzielnie, pływa, uczestniczy w hipoterapii, ma indywidualne zajęcia z pieskiem i ...czasami nieco dokazuje... ale tylko czasami.

 

Z opowieści taty Krzysia wynika, że terapeuci są zaskoczeni zmianą zachowania Dawida - nawet pytali jakich specjalnych technik używamy że tak widać różnice. Od ostatniego pobytu w Garbiczu (w sierpniu 2015), zdaniem terapeutów, Dawid wyciszył się, poprawiła się jego koncentracja, bardziej można do niego dotrzeć, bez większej spiny wykonuje polecenia... reasumując - cud, miód i orzeszki.  

indeks.jpg

I chociaż jestem bardzo wierząca, to pozwolę sobie powiedzieć że to nie cud. To efekt PRZEPROWADZKI edukacyjnej. 

Dawid od września chodzi do, jak sam ją nazywa, innej szkoły. Podjęliśmy z tatą decyzję, że czas na zmiany. Sugerując się również opinią specjalistów, że nowe miejsce może pociągnąć za sobą progres podjęliśmy wyzwanie. Wybraliśmy placówkę, która naszym zdaniem, najbardziej odpowiada jego deficytom, szkołę w której edukacja przyniesie największe korzyści Dawidowi.

 

I choć jest kilka pobocznych rzeczy z którymi my jako rodzice musimy się borykać, jak choćby kwestia dojazdów to widzimy, że nasz wybór był słuszny.

 

 

W trakcie kiedy moi chłopcy odpoczywają od domu i ciężko pracują ja mam trochę czasu dla siebie. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak człowiekowi...jak mi trzeba było takiego stanu - od niedzieli nie włączyłam telewizora, radia... odpoczywam... nadrabiam zaległości w kilku kwestiach i "czytam" książkę Nick Vujicica "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń". Jej autor Nicholas James Vujicic to australijski kaznodzieja i mówca motywacyjny pochodzenia serbskiego urodzony z rzadką chorobą znaną jako zespół tetra-amelia, czyli całkowitym wrodzonym brakiem kończyn. Na całym świecie prowadzi wykłady na temat niepełnosprawności, motywacji i wiary w Boga. To wielki człowiek, który żyje tak wspaniale jak nie jeden zdrowy człowiek nie potrafi żyć.

 

Grzebiąc w necie natknęłam się na informację, że 25 lutego będzie bezpłatna retransmisja  jego wystąpienia w Polsce z kwietnia 2015 roku.

I w tym miejscu jest moja tytułowa prośba.

 

Jeśli ją spełnisz Dawid być może spotka się z Nickiem Vujiciciem osobiście.

 

Co trzeba zrobić:

1. uruchom stronę z podanego linka

http://retransmisja.zyciebezograniczen.pl/vi/zbo2/?ref=sewume

TYLKO TEN LINK ZWIĘKSZA SZANSE DAWIDA NA SPOTKANIE Z NICKIEM

 

2. na wyświetlonej stronie w odpowiednim miejscu, wpisz swoje imię i adres e-mail, a potem kliknij ZAPISZ.

(w ten sposób zapiszesz się jedynie na obejrzenie darmowej retransmisji z ubiegłego roku)


3. na koniec dostaniesz na meila wiadomość z prośbą o potwierdzenie twojego adresu e-mail - potwierdź.

 

Z góry dziękujemy za twój gest.

Jeśli chcesz, możesz również ten link za pomocą kopiuj-wklej przekazać swoim znajomym.

 

Turnusowe pozdrowienia od Dawida

 

12695521_1017478361627154_1859647037_o.jpg12656274_1017162934992030_1612637603_o.jpg12656079_1018272508214406_1356441887_o.jpg

 


Podziel się
oceń
2
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Jeden procent

środa, 21 października 2015 23:03

Dziś dostałam meila od administratorki jednego z forum na którym jesteśmy zalogowani. Przekazała nam link do posta gdzie świeżo upieczony tato prosi o pomoc, wskazówki, opinię rodziców, których pociechy mają podobne schorzenie, bo może  ktoś już przebył podobną drogę i może pochwalić się rezultatami…

 

...rezultaty- jakież by były gdyby nie ciągłe zabieganie o lepszy stan zdrowia, lepszą rehabilitację etc.

 

… i czy w ogóle byłoby  o czym mówić bez Was wszystkich bezimiennych (dla nas) podatników, którzy chcecie naszemu Dadziowi pomóc zawalczyć o lepsze jutro.

 

Parę dni temu rozpoczęło się księgowanie 1%, nie znamy jeszcze rezultatu końcowego, ale już teraz chcemy BARDZO MOCNO PODZIĘKOWAĆ wszystkim tym którzy chcieli uczynić ten wydawałoby się mały gest a w rzeczywistości tak wielki.

Dziękujemy


Podziel się
oceń
6
0

Otuchy dodali (1) | Ty też możesz

Czy czas goi rany?

czwartek, 03 września 2015 23:53

Jest.18.50. Właśnie jestem z Dawidem na zajęciach tanecznych dla młodzieży integracyjnej… w tle słychać nastrojowy  walc ….  Czy czas goi rany? To pytanie wciąż nurtuje pewnie nie jedną osobę. Ja zadaje je sobie właśnie dziś w dniu tak szczególnym w kalendarzu CZERWONYCH.

 

Kiedy człowiek skaleczy sobie palec, na początku czuje mały dyskomfort, lekkie szczypanie, ale rana goi się dość szybko. Gdy dochodzi do większych uszkodzeń – przypuśćmy poparzenia, rany wymagają długiego leczenia, może przeszczepów skóry czy też  specjalistycznych leków. Proces leczenia jest wówczas trudniejszy i dużo, dużo  dłuższy.

 

A kiedy odchodzi dziecko- do czego można to porównać …  To chyba tak jakby stracić rękę czy nogę. Człowiek najpierw jest w wielkim szoku, nie może się pogodzić z sytuacją, obwinia wszystkich o wszystko, Boga, lekarzy.  Z czasem dociera do niego że całe to boksowanie się z rzeczywistością nie ma zupełnie sensu . Rana po utracie kończyny zaczyna się zabliźniać. Używając różnych specyfików, maści staramy się aby wyglądała jak najmniej paskudnie. Po pewnym czasie akceptujemy to że tej ręki nie ma i nie będzie, bo przecież nie odrośnie. Akceptujemy nową rzeczywistość i staramy się nauczyć żyć bez ręki. Codzienne czynności  na początku są trudne, ale z biegiem czasu uczymy się ich na nowo i z biegiem czasu  wychodzą nam coraz lepiej. Bywają dni, że zastanawiamy się co by było gdyby jednak nie doszło do amputacji, jak wyglądał by nasz dzień…. Ale na dłuższą metę zadawanie sobie takich pytań i tak nie polepszy naszego funkcjonowania. Dlatego nie można pozwolić aby to pytanie nas zniewoliło. Niemniej jednak nie należy zapominać czasu gdy nasz organizm posiadał wszystko w komplecie bo przecież ta ręka (noga) kiedyś była i choćby nie wiem co i kto nie można wymazać przeszłości.

 

Dziś mija pięć lat jak nie ma z nami Dominika. Choć ciężko znaleźć właściwe słowa aby określić co czuje się wtedy kiedy trzeba oddać w ręce Boga własne dziecko, jedno co wiem na pewno to to że czas leci nie ubłaganie. Chyba  najważniejsze jest to aby na przekór wszystkiemu żyć tu i teraz by w jak najlepszy sposób wykorzystać czas który nam dano tu na ziemi. Kiedyś przeczytałam bardzo mądre zdanie „Nie idź do przodu tyłem”. Ono chyba najlepiej obrazuje czym człowiek powinien się kierować idąc ziemskimi ścieżkami.

 

A tęsknota i rozłąka? to tylko kwestia czasu, kiedyś i tak się spotkamy

 


Podziel się
oceń
7
0
Tagi: czas, rany, dziecko

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Dzień Ojca, dzień po

środa, 24 czerwca 2015 23:04

_DSC0020b.JPG

 

Ta ślicznotka nadal stoi na naszym kuchennym stole. Dzisiejszego poranka, zaraz po śniadaniu Dawid wyciągnął ją z wazonu podszedł do swojego taty i zaczął składać mu życzenia po raz kolejny. Ciekawe czy jutro historia się powtórzy...

Historia tatusiów niepełnosprawnych dzieci jest bardzo różna a w swej odmienności tak bardzo podobna. Na jednym z blogów na które zaglądam znalazłam film - opowieść Boba pod którą mogłoby się podpisać wielu Zbyszków, Romanów, Andrzejów, Krzyśków ...

 

 

 

Siły, wytrwałości, miłość i wiary, że słońce świeci również dla nas wczoraj, dzisiaj i jutro życzymy naszemu tacie i innym, których bliska jest ta historia. 


Podziel się
oceń
5
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Marzyciel i jego matka marzycielka

piątek, 01 maja 2015 20:11

Duże miasta mają swoje walory, większe możliwości i potrafią mieć swój urok. Lubię Wrocław, ale nie aż tak, żeby w nim zamieszkać. Poza tym mówiąc lubię nie mam na myśli wizyt lekarskich, czy szpitalnych pobytów.

Uwielbiam swoją wiochę i  wiosenny widok za oknem.

_DSC0108.JPG

 

Ten błogostan powala mi podzielić się z Wami  szczęśliwymi wiadomościami jakie dotarły do nas w trakcie pobytu w szpitalu.

Ale zanim uchylę rąbka tajemnicy…

 

Kilka dni temu znalazłam na facebooku fotkę dziewczyn z FUNDACJI KOCHAJ MNIE… PO PROSTU

 

https://www.facebook.com/kochajmniepoprostu/photos/a.379329642253730.1073741828.368922446627783/403313483188679/?type=1&fref=nf&pnref=story

 

Jakież to prawdziwe.

 

W społeczeństwie wciąż tkwią głęboko zakorzenione stereotypy o matkach, czy rodzicach dzieci niepełnosprawnych. Że są zaniedbane, nieogarnięte, smutne, nieudolne życiowo i w ogóle to tylko ubrać je w szaty pokutne, niech siedzą na krawężniku ulicy i bidują nad swoim losem… bo przecież dzieci niepełnosprawne to rodzą się za ich grzechy, za karę etc.

 

Mój Dadzio w lipcu skończy 15 lat. Dużo w w/w kwestii zmieniło się od 2000 roku. Moja marzycielska dusza chciałaby aby te przekonania ewoluowały  jeszcze bardziej, a integracja w praktyce była INTEGRACJĄ przez duże I. A rodzice „wyjątkowych” dzieci w społeczeństwie mieli takie same prawa jak rodzice dzieci standardowych – do wyjazdu na urlop, do szczęścia, do marzeń …

 

Jak we wszystkim – nie można zmienić innych – zmiany należy zacząć od własnego podwórka. Swoim postępowaniem można zarazić innych. Dlatego mając nadzieję, że choroba, która dolega mi od dawna, zwana pasją do życia, nieuleczalnym optymizmem i posiadanie genu szczęścia – rozprzestrzeni się jak epidemia.

 

Oto ja matka marzyciela,  spełniająca swoje marzenia

 

 

 

A teraz wisienka na torcie...

 

"Chwilę" temu zgłosiłam Dawida jako potencjalnego marzyciela do Fundacji MAM MARZENIE. Dawid od jakiegoś czasu ma fioła na punkcie … każdego wieczoru mamy rytuał - najpierw kolacja, potem kąpiel, leki, szczotkowanie zębów, a przed snem… Wiele sytuacji w naszym życiu, Dawid przyrównuje do życia… on po prostu kocha… Nawet w szpitalu limit internetu skończył się przez...

 

Kogo kocha Dawid i jakie jest jego marzenie – posłuchajcie

 

 

//

 

 

… i zobaczcie

http://www.mammarzenie.org/marzyciele/6469-Dawid/

 

Pozdrawiamy mocno przesympatycznych wolontariuszy z fundacji MAM MARZENIE – Radka, Dominikę i Mateusza.


Podziel się
oceń
11
0

Otuchy dodali (1) | Ty też możesz

EPI szaleństwo

wtorek, 28 kwietnia 2015 23:21

Dziś mamy zieloną noc. Leżymy na neurologii dziecięcej we Wrocławiu… ale podobno jutrzejsza nocka ma być już spędzona w domowym łóżku. Choć pobyt rozpoczęty we wtorkowy wieczór 21  kwietnia ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem to „atrakcji” nam nie brakuje. Wogóle to po tych kilku dniach odnoszę wrażenie jakbyśmy trafili do cyrku a nie do szpitala.

 

 

Dzień 1 – przyjęcie do szpitala

Dzień 2- pobranie krwi

Dzień 3 – wykonanie EEG w czuwaniu, mimo wyraźnych sugestii ze strony matki, że takowe nie wyjdzie, że bardziej właściwe byłoby zrobienie  badania we śnie, ale przecież co zasadniczo może wiedzieć matka o swoim dziecku po piętnastu latach bytności z nim???

Dzień 4 – czekanie na badanie, dzień 5 – czekanie na badanie, dzień 6 – czekanie badanie, dzień 7 – dla odmiany… czekanie na badanie

Dzień 8 -  wykonanie rezonansu magnetycznego głowy i … informacja, że trzeba powtórzyć EEG głowy bo pierwsze nie wyszło.

_DSC0013.JPG

 

Kiedy dowiedziałam się, że ostatnia informacja może spowodować konieczność przedłużenia pobytu o kolejny bezproduktywny dzień to słowa, które chciały się wydobyć z mojego gardła były cholernie nie parlamentarne. A już stwierdzenie „to Pani musi zdecydować czy wykonamy badanie by mieć pełny obraz…” to już szczyt lekarskiej głupoty.

 

Często sobie myślę, że już nic w życiu nie jest w stanie mnie zadziwić, a jednak… oddział neurologii- oddział na którym w sposób szczególny lekarze powinni zadbać o to by wesprzeć funkcjonowanie rozwojowe dziecka, bo przecież są tu różne dzieci- autystyczne, z lękami z innymi przetrwałymi brakami funkcjonalnymi etc. Pobyt szpitalny powinien być skrócony do minimum i w warunkach przyjaznych dla dysfunkcji posiadanych przez małego pacjenta.

 

To była teoria.

 

A praktyka wygląda zupełnie inaczej… na chwilę obecną, dzień przed powrotem do domu nie wiemy jakie są decyzje w sprawie zmiany czy modyfikacji leczenia epilepsji, a po to zasadniczo  wylądowaliśmy w trybie cito na oddziale. Lekko licząc mamy 5 zachowań niepożądanych, które mieliśmy dawno przepracowane, a które  wróciły w trakcie pobytu szpitalnego.. bo stres… bo lęk…                bo nerwy. Ale POLSKA to nie kraj mlekiem i miodem płynący gdzie zrozumienie to drugie imię służby zdrowia, tu o zrozumienie trzeba walczyć

 

wiec wywalczyliśmy sobie... pobudkę o 4 rano JUTRO, EEG we śnie, decyzje w sprawie leczenia i wyjście do domu- i to wszystko jutro w jeden dzień a nie kolejne 2-3 dni.

 

W tzw międzyczasie na oddziale odwiedziły nas clowny z fundacji Dr.Clown.

Więc jednak cyrk???

NIE. Dzieciaki miały świetną zabawę

 

 _DSC0054.JPG


Podziel się
oceń
7
1

Otuchy dodali (1) | Ty też możesz

Fryzjer twój przyjaciel?

środa, 15 kwietnia 2015 23:15

Są takie dni w życiu młodego człowieka, że gdy tylko usłyszy znak hasło od razu budzi się w nim awersja gigantycznych rozmiarów. Taki dzień rozpoczął nasz tydzień.

 

Już w niedziele Dawid był przygotowywany do wizyty u fryzjera i kiedy tylko usłyszał "Jutro idziemy do fryzjera" odpowiedź była jednoznaczna i stanowcza - "JA NIE IDĘ". jedyne co mogło choć trochę załagodzić negatywne nastawienie to zapewnienia o tym, że Pani Judytka na pewno zrobi mu pyszną herbatkę.

 

Dafcio nie cierpi jak mu się grzebie we włosach. Zarówno mycie ryżawej grzywy jak i jej czesanie powoduje u niego złość i niechęć. Jeszcze do niedawno to ja- matka- byłam wstrętnym oprawcą z nożyczkami w ręku, ale od jakiegoś czasu przyzwyczajamy młodego również do takich wyjść społecznie akceptowanych i propagowanych :)

 

No cóż, choć na zdjęciach tego nie widać, Pani Judytka wcale nie ma lekko, ale jest bardzo sympatyczna i świetnie daje sobie radę.

 

 

_DSC0007.JPG

 _DSC0001.JPG

 

 

Ze zrozumieniem podchodzi do Dawida, jak trzeba robi przerwy a w poniedziałek nawet demonstrowała na Dadziowym tacie jak grzecznie można posiedzieć na fotelu.

 

I choć nie jest to dla Dadzia coś co tygryski lubią najbardziej, wszystkie negatywne skutki zostały zminimalizowane najbardziej jak to możliwe.

 


Podziel się
oceń
4
1
Tagi: fryzjer

Otuchy dodali (1) | Ty też możesz

Widok za oknem

sobota, 04 kwietnia 2015 8:01

Wielka sobota, za pasem lany poniedziałek, a za oknem zimowy widok

pozdrawiamy cieplutko z zaśnieżonych Kamionekwielksnocna zima.JPG


Podziel się
oceń
4
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

zaganiany marzec

wtorek, 31 marca 2015 23:59

Oj... nie wiem czy u Was też tak strasznie wieje jak w naszych stronach, ale te odgłosy zza okna nie brzmią zachęcająco.

 

Po dwóch intensywnych tygodniach choroby Dawid wrócił już do formy. To wirusisko które nas dopadło to było dokładnie to z opowieści moich koleżanek, gdzie najpierw położyło dziecko, potem matę, męża, babcie, dziadka a potem resztę domowników.

Druga połowa marca minęła nam na rozmaitych rozmaitościach . Między innymi na odwiedzeniu lekarza o nowej dla nas specjalizacji-gastroenterologa. a co... u takiego jeszcze nie byliśmy to co sobie będziemy żałować. ;)

A tak na poważnie to jelita młodego coś ciężko dochodzą do siebie po wycięciu wyrostka, do tego brak pęcherzyka żółciowego powodują, że mamy gotowy przepis na zaparcia. W innym ludzkim ciele pewnie nic by się nie zadziało, ale u młodego wszelakie anomalia nie dziwią już nas wcale.

 

Zmiana diety, kolejne suplementy well specyfiki apteczne na receptę i do przodu.

 

Święta za pasem - życzymy Wam zdrowych, słonecznych Świąt, pogody ducha, a Zmartwychwstały Jezus niech was obdarza swoimi łaskami każdego dnia.

 


Podziel się
oceń
3
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Dobry słuch

niedziela, 08 marca 2015 20:59

Od tygodnia mocujemy się z wirusem grypy ??? czy innej infekcji. Na początku zaczęło się niewinnie, gorączka i oprócz niej nic, zupełnie nic. Niestety przewidywania pediatry okazały się słuszne – Dadzio rozkręcił się. Antybiotyk podawany od środy jednak pomagał jak kaszel chorobie. Wczoraj wieczorkiem położyłam się koło młodego i zasłyszałam coś niepokojącego. Coś jakby trzeszczenie w oddechu. Moi chłopcy nie raz chorowali na zapalenie oskrzeli i wtedy właśnie słyszalny był ten niepokojący „dźwięk”. Nie zwlekaliśmy więc i zwlekliśmy się z wyrka i pojechaliśmy skorzystać z nocnej pomocy medycznej. Choć godzina (23.30) nie była zachęcająca do podróży – pojechaliśmy, a podróżnik Dadzio nawet się ucieszył z nocnej przejażdżki, bo w kondycji ogólnej jest nawet niezłej.

 

I co… stetoskopik przy pomocy Pani doktor i opowieści o wąchaniu kwiatów podarowanych mamie- kobiecie zresztą,  5 minut po 24tej w dniu 8 marca,  wysłuchał zmiany na oskrzelach.

 

Choć ucho matki wykazało się właściwą diagnozą, wcale to matki nie cieszy.

_DSC0016.JPG


Podziel się
oceń
4
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Życiowa równowaga umysłu

czwartek, 12 lutego 2015 0:00

W życiu, w codzienności najważniejsza jest równowaga. Są różne płaszczyzny, które można ze sobą próbować zrównoważyć. Dwie pierwsze jakie najszybciej przychodzą mi do głowy to życie prywatne i zawodowe.

 

Praca jest ważna - czasami daje wytchnienie głowie splatanej myślami o problemach dnia codziennego, o chorobach, o niepokojach związanych z niepełnosprawną pociechą. I rzecz przyziemna ale równie ważna - daje kasę dzięki której można uciszyć przynajmniej część niepokojów z kategorii trywialne tzn. rachunki za prąd telefon, mamona na zakupy w biedronce etc.

 

Niepokojący jest jednak dla mnie fakt, że kiedy przechodzę rano przez bramę zakładu widzę samochód dyrektora i kiedy wychodzę przez tą samą bramę o 18stej on dalej tam stoi. Zastanawiam się wtedy czy ta kasa jest tego warta- czy jest warta niewidzianych uśmiechów dziecka, jego przemijających sukcesów małych czy dużych.

 

Mój dzień nie był dziś zrównoważony, byłam na szkoleniu, wróciłam późno, później niż zwykle. Zmęczona ale uśmiechnięta. Radość wywołał jeden malutki gest pana portiera, który zapewne ma orzeczenie i dorabia do renty albo emerytury żeby jakoś przetrwać. On - mały szary, przeciętny człowiek, nie dyrektor na dorobku poprosił mnie o ulotkę, żeby mógł przekazać dla Dawida 1%. To miłe - pomyślałam - dziękując mu za zainteresowanie.

 

Kiedy wróciłam do domu Dawid zawołał "Mamusia, a ja tak tęskniłem".

 

Staram się unikać takich dni jak ten, bo w życiu są przecież rzeczy ważne i ważniejsze, a czas ucieka nieubłaganie.

 

Dawid Czerwony 1%.jpg


Podziel się
oceń
4
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Białe szaleństwo

niedziela, 08 lutego 2015 22:07

Miało być lepienie największego bałwana, ale trochę nie wyszło. Dziś  był taki mróz, że śnieg leciał sypko przez palce - nie w głowie było mu lepienie się w celu przeistoczenia się w wielką śnieżną kulę.

 

Ale i tak nie omieszkaliśmy się dobrze bawić.

_DSC9618.JPG

 

_DSC9625.JPG_DSC9626.JPG

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeździliśmy na sankach, Dadzio sypał nas śniegiem wykopywanym spod nóg, a po powrocie do domu sączyliśmy ciepłą herbatkę z cytrynką.

 


Podziel się
oceń
6
0

Otuchy dodali (0) | Ty też możesz

Kosmiczny dzień

piątek, 06 lutego 2015 22:34

Zielono mi….

 

Zastanawiacie się czy poczułam wiosnę

 

TAK- zasadniczo kiedy Dadziowi nic nie dolega, mam wrażanie, że mimo niezbyt sympatycznej aury za oknem czuje ją codziennie.  Nawet dziś, kiedy rano wiozłam młodego do szkoły zapytał:

- Mamo, czy robi się ciemno?

- Nie Dadzio, wstaję piękny dzień.

- A dlaczego??? – spytał z ogromnym zdziwieniem

- A dlaczego nie-odpowiedziałam. Dziś w szkole masz zabawę karnawałową i na pewno będziesz się świetnie bawił.

 

Tematem tych szkolnych przebieranek było UFO. No cóż, po usłyszeniu tych  trzech literek wyznaczających granice kreatywności pierwsze co pomyślałam to…  NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA.

 

… i to był pierwszy trop. Przegrzebałam szafę Dawida, swoją szafę i wyselekcjonowałam parę ciuszków w kolorze grin. Do nich dodałam parę elementów w kolorze kuchennej  foli albuminowej,  całość  przyprawiłam zieloną farbą do włosów i na wierzchu ustroiłam sprężynującymi zielonymi czułkami.  

 

Efekt- mój mały czerwony w dzisiejszy piątkowy poranek stał się zielony

 

_DSC9527.JPG

 

Zasadniczo jedyny problem jaki napotkał krawiec to fakt, że model nie współpracował, model nie miał najmniejszej ochoty przymierzyć stroju w całości w warunkach domowych. Dlatego matka musiała iść na żywioł i ten totalny spontan obfitował dodatkowo napisem umieszczonym na plecach kosmity.

 

_DSC9540.JPG

 

Są takie dni kiedy trzeba wyłączyć myślenie w kategoriach dorosłości, spróbować znowu stać się dzieckiem. Gdzieś przeczytałam, że większość z nas nie jest kreatywna bo przestaje myśleć jak dziecko. Dziecko, które jest spontaniczne i mało logiczne, jedynie dąży do osiągnięcia zamierzonego celu nie zrażając się stającymi na jego drodze przeszkodami.

 

Gdyby częściej ludzie w swoich „starych” dorosłych umysłach dopuszczali do głosu dziecięcy pierwiastek, który na pewno gdzieś tam na dnie leży, o ile łatwiej było  żyć, o ile codzienność byłaby piękniejsza.

 

Boże - dzięki za dziś. Dzięki za wczoraj, Dzięki za Dadzia -  ile rzeczy w życiu nie dane byłoby mi spróbować gdyby nie mój mały kosmita.


Podziel się
oceń
8
0

Otuchy dodali (4) | Ty też możesz

Zdjęcia w galeriach.


przekaż Dawidkowi swój 1%

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Zajrzało tutaj:  101 771